Beata Tadla Cz. 1 - O instynkcie macierzyńskim.
Dodany: Feb 7, 2012
Od: happytvpl
Czas: 4:19
HappyTV.pl: Moim gościem jest Beata Tadla. Mama wymagająca, ale i wyrozumiała. Nic się nie zmieniło? Beata Tadla: Od samego początku jestem taką mamą i będę się tego trzymać do końca. HappyTV.pl: A instynkt macierzyński miałaś od samego początku? Wiedziałaś, że Twoim powołaniem jest dziecko? Beata Tadla: Nie. Myślałam, że kompletnie nie posiadam takiego instynktu. Do mniej więcej 24-25 roku życia. Chociaż może to i dobry wiek. Nie narzekam. Zaczęła za mną chodzić taka myśl, że czegoś mi w tym domu brakuje. Już jesteśmy razem, jesteśmy szczęśliwi, jesteśmy ze sobą od kilku dobrych lat, mamy ustabilizowane życie zawodowe, domowe i czegoś brakuje w tym domu. Jakoś tak smutno, jakiś ten dom niepełny. Miałam przedziwna wizję. Wydawało mi się, że jak chodzę po domu w spódnicy, to ktoś za tą spódnicą stoi. Wydawało mi się, że jest to takie małe dziecko, które puka, wzywa mnie, że już czas pojawić się na tym świecie. Decyzja była decyzją świadomą, choć to nie było tak, że zaczynamy, robimy, nie, nie... Pojawi się, to się pojawi... HappyTV.pl: A pamiętasz ten moment, kiedy dowiedziałaś się, że jesteś w ciąży? Beata Tadla: Tak, pamiętam. Mój mąż wiedział chyba pierwszy niż ja. Tak mi się wydawało. Coś nie tak z moim organizmem. Tym bardziej, że nigdy wcześniej nie miałam takich symptomów wcześniej. Po prostu fizjologicznych, to raz a dwa zaczęłam odczuwać zapachy bardziej intensywnie niż wcześniej. Otworzenie lodówki było czymś koszmarnym, musiałam się chować w łazience, wydawało mi się, że wszystko w tej lodówce jest zepsute. To było straszne. No i oczywiście potwornie wymiotowałam. Potwornie! Mój mąż mówi: „Kochana, ja już wiem". Myślę sobie, nie no, co Ty...? To na pewno nie to. Potem okazało się, że jednak to. Zrobiłam test. Nigdy nie zapomnę miny mojego męża. Tak stanął... no to dobrze, w sumie fajnie. Był bardzo zaskoczony, chociaż się spodziewał, ale to tak zawsze jest, kiedy ta świadomość do nas dociera, to mimo wszystko jesteśmy sami przed sobą zaskoczeni. HappyTV.pl: Jakie to wtedy były emocje? Bo bardzo chciałaś mieć dziecko, ale czy pojawiła się ta nuta niepewności, czy ja sobie z tym wszystkim poradzę? Beata Tadla: Nie, nie było żadnej niepewności. Ja do wszystkiego w swoim życiu podchodzę tak, że jeśli jestem za coś odpowiedzialna, to tylko tym mam się przejmować. Jeśli coś ode mnie nie zależy, no to już trudno. Postanowiłam sobie, że jeśli ten mały człowiek zależy w tej chwili ode mnie, to ja będę tak o siebie dbać, żeby pojawił się na świecie w pełni zdrowy. HappyTV.pl: I jak o siebie dbałaś? Zmieniłaś swój szaleńczy tryb życia, newsowy? Beata Tadla: Nie. Ciąża nie jest chorobą, więc nie ma, co udawać, że nagle zmieniamy się nie do poznania i jesteśmy teraz spokojne, skupione wewnątrz siebie. Nie, nie... Moje życie się nie zmieniło. Dalej pracowałam. Pracowałam do 9-go miesiąca ciąży. Zmieniło się o tyle, że zaczęłam się bardziej świadomie odżywiać, dbać o siebie, spacerować, wyjeżdżać, dużo oddychać. Chyba stałam się bardziej radosna osobą. Strasznie dużo jadłam. HappyTV.pl: A jak to było z zachciankami? Smakowały ci zupełnie inne rzeczy? Łączyłaś bardzo dziwne smaki, kolory i przyprawy? Beata Tadla: Miałam taką fazę na początku ciąży, że codziennie po pracy jeździłam do supermarketu i kupowałam sobie dwadzieścia deko wędzonego halibuta, którego zjadałam w samochodzie.
Kanał: Howto
Tagi: beata tadla mama rozwój pielęgnacja noworodek niemowlę zabawa dzieckiem macierzyństwo tata ciąża poród dziecka porady poradnik dla mam pieluszki rodzicielstwo telewizja rodziców kobieta partner happytv.pl happy diapers seks sex zdrowie rodzina ćwiczenia rmedia mirosław rogalski
Wyświetlenia: 378 Komentarze: 0